-Wstajemy, wstajemy- szepnął mi ktoś przy uchu. Głos był cichy i delikatny, ale mimo to wywołał silne kłucie w głowie.
-Na następny raz nie pij tak mocnego drinka- stwierdził chłodno ktoś z drugiego końca sali. Podniosłam powieki i podniosłam się, mimo iż ciągle bolała mnie cała czaszka.
Przy drzwiach stała Clarie. Nie uśmiechała się. Nie była pogodna. Miała poważny i dość wrogi wyraz twarzy.
-To my zostawimy was samych- Nika pociągnęła Mario za rękę i wszyscy poza moją przyjaciółką opuścili salę.
Clarie usiadła sztywno na krześle.
-Zostawiłaś mnie samą!- wykrzyknęła nagle. Spuściłam wzrok.
-Jesteś dużą dziewczynką, dałaś sobie radę- zacytowałam Leo.
-Czy ty siebie słyszysz?- niedowierzanie w jej głosie, uświadomiło mi że faktycznie nie zachowuję się jak zwykle. Byłam jakby bardziej opryskliwa.
-Przepraszam Clarie- wydukałam.
-A weź nie przepraszaj. Wiem z kim tam byłaś-machnęła ręką- Ja też bym poszła, nawet bym o tobie nie pomyślała.
Uśmiechnęłam się.
-Czyli nie jesteś zła?
-Zła? Ahahahahah, no coś ty. Przynajmniej poznam kilku Borussen.
Kamień z serca.
-Pójde zapytać lekarza co tak właściwie się z tobą dzieje i kiedy zostaniesz wypisana.
Kiwnęłam głową i znowu się położyłam. Miałam potwornego kaca.Język suchy jak wióry sprawiał że strasznie chciało mi się pić, do tego bólem pulsowała mi cała głowa.
Do sali wszedł Nuri.
-Jak się czujesz?
Pokręciłam głową.
-Kiepsko.
Uśmiechnął się lekko.
-Przyszedłem się pożegnać. Dzisiaj wylatujemy do Londynu.
-Co?
Uniósł w górę jedną brew.
-Jak to co? Gramy w finale Ligi Mistrzów.
-Aaaaa....
Kiwnęłam głową.
-To szczęśliwej podróży i powodzenia na meczu.
Pochylił się cmoknął mnie w policzek i wyszedł.
*
-Czy ty to rozumiesz? Przegrali!- Clarie zawyła do telefonu- To gorzej niż jakby rzucił mnie chłopak.
-Mhm. Przecież ty nie masz chłopaka- odburknęłam w odpowiedzi. Nie byłam fanką piłki nożnej, ale ze względu na nowo poznane towarzystwo z uwagą obserwowałam cały mecz, zmuszając się do okazania choć trochę zainteresowania. O ile Clarie- długoletnia fanka- bardzo przeżywała przegraną o tyle na mnie nie zrobiła ona wrażenia. To normalne że w takich meczach ktoś musi przegrać, żeby ktoś mógł wygrać. Zrobiło mi się troszkę przykro tylko wtedy, gdy zobaczyłam jak płaczą.
-Weź mnie nie denerwuj. Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!
-Przepraszam Clarie, zamyśliłam się.
-Życzę tym z Bayernu żeby ten ich popierdolony puchar spadł na te ich puste, przerośnięte głowy.
Parsknęłam śmiechem.
-To nie było śmieszne. Mówiłam poważnie.
*
Piłkarze wysiedli z samolotu i natychmiast przywitały ich gromkie brawa. Nie były to gratulacje z powodu wygranej, ale okrzyki wdzięczności za wszystko co zrobili w Champion League. Przyszłam na lotnisko razem z Clarie, ale to Nuri pierwszy zadzwonił do mnie i poprosił mnie o obecność. Nie wiedziałam skąd ma mój numer, ale nie wnikałam w to. Poprosił mnie więc przyszłam.
-Jestem z was dumna!- Clarie podobnie jak dwieście innych fanów próbowała podnieść ulubieńców na duchu.
Nuri zszedł ze schodów z miną przybitego psa. Podniósł smutny wzrok i przeczesał tłum jakby kogoś szukał. Pomachałam mu, mając nadzieje że jednak dostrzeże mnie wśród ludzi. I dostrzegł. Uśmiechnął się lekko i zaczął przepychać się obok kibiców, proszących go o zdjęcie lub autograf.
-Przykro mi z powodu waszej przegranej.
-Mnie też- westchnął ciężko- Ale i tak daleko zaszliśmy. Mam nadzieje że kibice nam wybaczą.
-Nie mają wam czego wybaczać- wtrąciła Iggie która ni stąd ni zowąd pojawiła się obok nas. Za nią kroczyła Martha i Nika.
-Przynajmniej ja tak to widzę.-dodała wzruszając ramionami.
-My jesteśmy z was dumne. Nie tylko wygrana się liczy- Nikki uśmiechnęła się lekko, dotknęła pocieszająco jego ramienia i odeszła w stronę kuśtykającego Mario.
*
-Dzięki, że wybrałaś się ze mną na tą kawę- Nuri zamieszał w swojej filiżance.
-Żaden kłopot.
Rzeczywiście, zdałam sobie sprawę że to żaden kłopot. Jeszcze parę dni temu, broniłabym się przed tym rękami i nogami, a teraz z chęcią przystałam na propozycję Sahina.
-Nie jesteś zła?
-O co niby?
-O to że przegraliśmy...
Przewróciłam oczami.
-Drążysz ten temat i drążysz.
-Po prostu chce wiedzieć.
-Nie, nie jestem na ciebie zła.
Odetchnął z ulgą.
-Już myślałem... Wszyscy myśleliśmy...
-Za dużo myślisz.- zaśmiałam się.
Chwile porozmawialiśmy na neutralne tematy. Nuri oznajmił mi że mechanik już naprawił moje ukochane autko i mogę się po nie jutro zgłosić. Nie mówił nic o kosztach, domyśliłam się że je uregulował mimo że wcale nie musiał. Ubezpieczenie, prawdopodobnie by to pokryło.
-Słyszysz?-zapytał nagle.
-Co mam słyszeć?
-Ciiii...
Spróbowałam się skupić na czymś co miałam słyszeć, ale nie umiałam. Gwar uniemożliwiał usłyszenie czegokolwiek.
Sahin wybuchnął śmiechem i wskazał coś przez szybę.
*********************************************************
AHAHAHAHAHAHAHA I SOBIE TERAZ GŁÓWKUJCIE CO TO BĘDZIE. ALEŻ JESTĘ ZŁA. SZATAN ZE MNIE.