czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 10

-Zmiana planów.
Opadłam na kanapę w salonie, uważnie obserwując Iggie.
-Czyżbyś znowu wznowiła akcje?
-Skąd wiedziałaś?
Przewróciłam oczami.
-Nastąpiły... Drobne komplikacje.
-Ciąża?
Gwałtownie odwróciła głowę.
-Skąd wiesz?
Clarie zachłysnęła się pitą właśnie kawą.
-Strzelałam.- wzruszyłam ramionami. Dziewczyna posłała w moją stronę mordercze spojrzenie.
-Nic o tym nie wiesz, jasne?
Kiwnęłam głową, a Iggie wyszła.


~*~

-Co tam?- rzuciłam się na łóżko w pokoju Dominiki. Zmierzyła mnie podejrzliwym spojrzeniem. 
-Chyba nic ciekawego.- wstała i zaczęła krążyć po pokoju- Czy ja mogę wiedzieć co tutaj robisz? Jestem trochę zajęta. 
Położyłam się. 
-Iggie poprosiła mnie, żebym dotrzymała ci towarzystwa. 
-Dlaczego akurat ciebie? 
Wzruszyłam ramionami. 
-Sama jest zajęta. 
-Nie o to mi chodziło. 
Wyjęła z szafy większość ciuchów i włożyła je do ogromnej walizki, która leżała na środku pokoju. 
-Wybierasz się gdzieś?
Chwilę panowała cisza, ale gdy w końcu ją przerwała, jej głos był zimny jak lód.
-Nie musisz wiedzieć co robię, gdzie i czy w ogóle wyjeżdżam. Dlaczego wpieprzasz się w moje życie? 
-Twoi przyjaciele to robią, bo się o ciebie martwią- odparłam, nieco zdruzgotana.   
-Nie jesteś jednym z moich przyjaciół, więc możesz już sobie iść. I zostawić mnie w spokoju, raz na zawsze. 
Przyjrzałam jej się jeszcze raz i wyszłam. 

~*~

-Nic nie zmieni jej decyzji?
-Nie wyglądała na osobę, która daje sobą manipulować, zwłaszcza w tej kwestii. 
Westchnęła. 
-Coś musimy zrobić. 
-Oczekujesz, że dostanie wyrzutów sumienia i zostanie? 
-Nie wiem, ale coś trzeba wymyślić. Akcja Iggie nawala, naprawmy to. 

**********************************************************
Z DUPY TOTALNE, DZIĘKUJE BYE

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 9

-Zmiana planów- Iggie wpadła do mojego mieszkania jak burza, usiadła na kanapie i znowu z niej wstała- Odwołujemy akcje.
Przetarłam oczy ręką, jeszcze nie do końca rozbudzona i zajęłam miejsce na fotelu.
-O co ci chodzi? To jakiś twój wymysł, czy masz dobre argumenty?- zapytałam. Może i nie znałam Dominiki zbyt dobrze, ale w akcje bardzo się zaangażowałam i nie chciałam jej teraz odwołać.
-Mam ważne powody, o których ty ani reszta osób wiedzieć chwilowo nie musi- fuknęła, zbliżając się do drzwi- Jeśli będziesz łaskawa, poinformuj Clarie o zmianie dobrze? Nie mam jej numeru, a nie chce mi się jeździć przez pół Dortmundu.
Kiwnęłam tylko głową, patrząc za oddalającą się dziewczyną.

~*~

-Jak to odwołana?- Clarie zatrzymała się na środku galerii ze zdruzgotaniem wypisanym na twarzy- To jakiś głupi żart?
Pokręciłam głową i opowiedziałam jej co wydarzyło się rano.
-Beznadziejna sprawa, już prawie wszystko miałam- zasępiła się. Złapałam ją pod rękę.
-Nie przejmuj się, na pewno Iggie wymyśli jeszcze jakąś akcje i wtedy to wykorzystasz. A teraz zabieram cie na zakupy, w końcu jedziesz na wakacje- uśmiechnęłam się.
Chwile pospacerowałyśmy i w końcu weszłyśmy do jednego ze sklepów.
-Bierz co chcesz- podałam jej najbliższe bikini i wcisnęłam ją do przymierzalni.
-Jesteś pewna, że to to, czego chce?- zaśmiała się, jednak już po chwili wyrzuciła strój za parawan- To chyba nie jest sklep dla mnie.
-O co ci chodzi? Nie twój rozmiar?- parsknęłam śmiechem, podając jej kolejny kostium.
-Nie ta cena.
-Choć raz w życiu przestań tym przejmować.
-Zabrzmiałaś jak Iggie.
Zaśmiałyśmy się głośno.
-Jak już mówiłam. Bierz co chcesz, ja płace.

~*~
W drodze powrotnej wstąpiłyśmy jeszcze do kawiarni. Clarie wciąż nie mogła uwierzyć, że wydałam tyle pieniędzy jednorazowo. Sama do końca nie byłam tego świadoma.
Usiadłyśmy przy jednym ze stolików i złożyłyśmy zamówienie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu.
-Byliśmy tutaj na pierwszej randce- westchnęła.
-Wiem. Mówisz mi o tym za każdym razem gdy tu jesteśmy- zaśmiałam się, zerkając w stronę innych stolików. Przy jednym z nich dostrzegłam Dominikę i Mario. Wyglądali na zadowolonych z życia i swojego towarzystwa. Uśmiechnęłam się pod nosem i upiłam łyk z przyniesionej przez kelnerkę herbaty.
-Na kogo patrzysz?
Obudziłam się nagle.
-Patrze na kogoś?
Clarie zaśmiała się.
-Jak zaczarowana- przewróciła oczami- Daj im trochę prywatności.
Wbiłam skruszony wzrok w ciastko.
Po kilku minutach zakochani przeszli obok nas i wyszli z kawiarni.
-Myślisz, że podjęła już decyzje?
Wbiłam spojrzenie w Clarie.
-Myślisz, że wyjedzie?
Wzruszyłam ramionami. To akurat, mogła wiedzieć tylko Nika.

****************************************************
MACIE TAKIE Z DUPY NA DOBRANOC


piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 8

-Zaraz wpadną tu Iggie, Marco i ogółem pół Borussii- uprzedził Nuri, rzucając się na kanapę.
-A czy ja mogę wiedzieć w jakiej sprawie?- patrzyłam to na Clarie, robiącą coś w kuchni, to na Sahina, bawiącego się telefonem.
-Akcja zatrzymać Dominikę w Dortmundzie- odkrzyknęła przyjaciółka, niosąc na tacy kilkanaście szklanek i jakiś sok.
-Clarie, ale ja nie jestem w tej akcji- zauważyłam- Poza tym miałyśmy się spotkać, żeby pogadać, a nie żeby jakąś akcje organizować.
Próbowałam myśleć realnie. Przecież to było jakieś chore!
-Przepraszam, że tak to wyszło- uśmiechnęła się lekko- Innym razem pogadamy.
Weszłam do sypialni i ogarnęłam szybko łóżko.
-Dalej nie wiem, dlaczego akurat u mnie.
-Bo to dobre, strategiczne miejsce- zauważyła- Nie gniewaj się, że zgłosiłam cie do tej akcji, ale Iggie tak bardzo mnie namawiała... Nie mogłam odmówić. Doszłam do wniosku, że skoro ja pomagam, to ty też powinnaś.
Przewróciłam oczami i zajęłam miejsce obok piłkarza.
-Co to w ogóle za pomylona akcja?- zapytałam włączając telewizor.
-Zatrzymać Dominikę w Dortmundzie- mruknęła Clarie, odbierając mi pilota i wyłączając urządzenie.
-Tyle to wiem.- mruknęłam- Pytam, na czym ma polegać?
-Tego chyba nikt poza Iggie nie wie- uśmiechnęła się przez ramię.
-Tego nawet Iggie nie wie- sprostował Nuri- Na spontana wszystko wymyśla.
Miałam ochotę coś odpowiedzieć, ale ugryzłam się w język. Usłyszeliśmy dźwięk dzwonka więc Clarie otwarła drzwi. Do mojego małego przedpokoju wpadli Iggie, Marco, Neven, Łukasz, Kuba, Roman i kilku innych piłkarzy, z którymi Nika dogadywała się najlepiej. Zauważyłam że brakuje Mario, jednak początkowo to zignorowałam.
-Rozgośćcie się- Clarie przyniosła do salonu krzesła z kuchni i tacę z ciastkami.
Iggie zajęła miejsce jako pierwsza, kładąc na stole reklamówkę. Chciałam ją zdjąć, bo stwierdziłam że to nieodpowiednie miejsce na tego typu rzeczy ale dziewczyna mi nie pozwoliła.
-Możemy zacząć?
Wszyscy ochotniczo kiwnęli głowami. Wszyscy poza mną.


~*~

-To beznadziejny pomysł- skomentowałam gdy w końcu doszliśmy do porozumienia. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do akcji, ale z każdą chwilą coraz bardziej się do niej przekonywałam.
-Chyba uzgodniliśmy, że pozostałe są jeszcze gorsze?- Iggie skrzywiła się.
-Ale ten też można zmienić- zauważyłam.
W salonie dało się usłyszeć jakieś mruknięcia aprobaty. Zgodziliśmy się, żeby Iggie się nie obraziła, ale wszyscy wiedzieliśmy że trzeba to dopracować, a najlepiej całkowicie zmienić.
-Sami coś wymyślcie- odsunęła się obrażona.
-Oczekujesz ode mnie gotowego planu w ciągu pięciu minut?- zdziwiła się Clarie.
-Ty nie wymyśliłabyś planu w ciągu pięciu miesięcy- mruknęłam.
Rzuciła we mnie leżącą niedaleko poduszką.
-Więc...? Jakieś inne pomysły? Kończy nam się czas.
Wszyscy milczeli.
-Dobra. Macie czas do przyszłego tygodnia, jeśli nic innego nie wymyślimy bierzemy obecny plan.
Zaczęli zbierać się do wyjścia. Gdy wreszcie, zamknęłam drzwi za ostatnim z gości, odetchnęłam z ulgą. Zapomniałam że Nuri został w salonie.
-Nie jesteś zła, że zostaje?
Pokręciłam głową, usiadłam obok niego i włączyłam telewizor. Objął mnie ramieniem. Z chęcią się do niego przytuliłam.

***********************************************************
KOŃCÓWKA Z DUPY, TAK JAK CAŁY ROZDZIAŁ DZIĘKI BYE