niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 2


-Halo?- przytrzymałam telefon ramieniem i zamknęłam drzwi kopniakiem.
-Idziemy dzisiaj do klubu- pisnęła przyjaciółka.
-Zwariowałaś? Mam jutro pracę!
-Jak każdy- niemal widziałam jak dziewczyna przewraca oczami w charakterystyczne dla siebie sposób.
-No nie wiem... Nie chce mieć kaca przy....
-Weź przestań!- przerwała- Nie pozwolę żebyś została zgorzkniałą starą panną z kotami. Za godzinę jestem u ciebie i idziemy na imprezę.


*

-Dwa podwójne- Clarie rzuciła pieniądze na blat i odwróciła się tyłem do kelnera.
-Ty zgłupiałaś do reszty!
-Przestań. Co to za impreza bez alkoholu?
Usiadłam na wysokim, barowym krześle i nerwowo poprawiłam sukienkę. 
-O mój Boże...
-Czy to...
-Tak to chyba...
-O matko, moge autograf?
Odwróciłam się w stronę hałasu. Nawet przy głośnej muzyce, ciężko było nie usłyszeć tłumu rozwrzeszczanych nastolatek. W otoczeniu grupki dziewczyn stali młodzi mężczyźni. Uśmiechali się robili zdjęcia i podpisywali koszulki. 
-Alex to Borussen!- Clarie wypiła duszkiem swojego drinka i zaczęła ciągnąć mnie w ich stronę. 
-Kto?
-Wciąż zapominam że nie kręci cie piłka. Powiedzmy że to ktoś ważny dla Dortmundu. 
Zatrzymała się gwałtownie.
-Musze poprawić makijaż!
Pozwoliłam się poprowadzić do toalet a potem starałam się cierpliwie czekać aż przyjaciółka skończy się malować. 
-Nie chce tu tkwić- wskazałam głową grupkę plastikowych blondynek przepychających się przed lustrem- Zaczekam na zewnątrz. 
BUM. Drzwi zderzyły się z twarzą. A może twarz zderzyła się z drzwiami? 
-Hej, wszystko w porządku?- poczułam jak obejmuje mnie ciepłe ramię. 
-Jasne- wyrwałam się i potarłam obolały nos.
-Na następny raz musisz być bardziej ostrożna- uśmiechnął się lekko i podał mi rękę- Przy okazji Leo jestem.
-Alex.
-Chodź do nas.
-Ale nie wypada mi..
-Nie wypada ci odrzucić mojego zaproszenia, masz racje.- zaczął ciągnąć mnie w kierunku jednego ze stolików.
-Ale moja przyjaciółka...
-To duża dziewczynka, poradzi sobie .  

*

-To Iggie, Martha, Nika, Marco, Mario, Moritz i Nuri- Leo wskazał na poszczególne osoby. Dziewczyny przywitały mnie przyjaznym uśmiechem a chłopcy tylko machnęli ręką. 
-Szanowne towarzystwo to jest Alex.
-Miło mi poznać- mruknęłam trochę niezręcznie. 
-Siadaj do nas, co tak stoisz?- Iggie posunęła się bardziej w stronę Marco, robiąc mi miejsce. 
-Zamierzacie tutaj siedzieć?- zdziwiła się Martha- Ja idę tańczyć póki nie ma Schiebera!- pociągnęła Moritza za rękę i tanecznym krokiem ruszyła na parkiet. 
Nika podała rękę Mario i również oni po chwili kołysali się w rytm muzyki. 
Iggie pochyliła się nad napojem i pociągnęła łyk przez słomkę.
-To jak się poznałaś z Leo? Bo zakładam że fanką piłki nie jesteś. 
-Co?
Dziewczyna zaśmiała się perliście. 
-Zderzenie z drzwiami- rzuciłam na wyjaśnienie. 
-O taki incydent? Nuri też dzisiaj miał. Wjechał jakiejś kobiecie w tył samochodu. 
Przed oczami stanęło mi wydarzenie dzisiejszego popołudnia. Czy to możliwe...
-Alex jest dzisiaj wyjątkowo pechowa- zauważył ktoś za mną. Odwróciłam się i dostrzegłam mężczyznę, który zniszczył moje auto, który zawiózł mnie do domu i dał mi swój numer. Jak to możliwe, że wcześniej go nie zauważyłam? Że wcześniej nie dostrzegłam że to on? 
-Jutrzejsza kawa jest nadal aktualna? 

******************************************************************
Nie wiedziałam jak zakończyć ;__;  

3 komentarze:

  1. Całkiem nieźle się zapowiada czekam na kolejny rozdział i dziękuje za komentarz u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. IDĘ TAŃCZYĆ DOPÓKI ŻULIAN NIE PRZYJDZIE... DONIA DLACZEGO TY JESTEŚ TAKA NIE MIŁA? JA I IGA UMIEMY RYSOWAĆ PIĘKNYCH ŻULKÓW, IGGIE TO SZCZEGÓLNIE NA WYKRESACH XD POMOCY JA UMIERAM

    OdpowiedzUsuń
  3. DFGJDHJFTGFJHKTHGKEUIT A CZEMU JA NIE TAŃCZYŁAM Z MARCO WREDNA SUKO......
    TAK MARTA JA UMIEM RYSOWAĆ JULKÓW NA WYKRESACH HEHEHEHHEHEHEHHE
    A NO I WYBUCHŁAM ŚMIECHEM CZYTAJĄC "-Zamierzacie tutaj siedzieć?- zdziwiła się Martha- Ja idę tańczyć póki nie ma Schiebera!- pociągnęła Moritza za rękę i tanecznym krokiem ruszyła na parkiet" ALE TO CHYBA NIE JEST DZIWNE <3 CZEKAM NA KOLEJNE ROZDZIAŁY

    OdpowiedzUsuń