Następnego dnia wybrałam się na miasto. Przed spotkaniem z Nurim chciałam się przejść, jeszcze raz to wszystko przemyśleć. Zauważyłam wychodzącą ze sklepu Dominikę i od razu przypomniał mi się widok Marco i Clarie w jednym łóżku. Chwilę biłam się z myślami, ale stwierdziłam, że dziewczyna powinna o tym wiedzieć. Też chciałabym znać takie szczegóły, z życia mojego partnera, zwłaszcza, że to podchodzi przecież pod zdradę. Zaczęłam się do niej zbliżać, nawet się przed nią zatrzymałam i powiedziałam hej ale brunetka w ogóle mnie nie zauważyła, zamiast tego dalej maszerowała, ignorując cały świat.
-Halo, tu ziemia- krzyknęłam jej do ucha, na co zmierzyła mnie podejrzliwym spojrzeniem.
-Hej Alex. Przepraszam, że cię nie zauważyłam, jestem dzisiaj trochę zamyślona.
-Trochę?- zaśmiałam się- Właśnie szłam w twoją stronę. Idziesz na zakupy? Chętnie ci pomogę, muszę z tobą porozmawiać.
Najpierw zaprowadziłam ją do galerii, gdzie siedziałyśmy kilka godzin, a potem zaprosiłam do kawiarni. Gadałam jak nakręcona, o wszystkim co możliwe, starałam się ją jakoś zainteresować, wkręcić do rozmowy, ale zbywała mnie ogólnikami, albo w ogóle nie słuchała.
-To prawda, że spotykasz się teraz z Marco?- zapytałam, gdy zajęłyśmy miejsca i złożyłyśmy zamówienie.
Nieznacznie kiwnęła głową.
-Możesz mi nie wierzyć, ale widziałam go z Clarie.-wypaliłam.
-No i co? Przecież może się spotykać z kim chce.
-Nie jestem pewna czy zrozumiałaś- zagryzłam wargi- Widziałam ich. Razem. W jednym łóżku.
Potem wszystko stało się szybko, za szybko. Ona upuściła filiżankę, kilka chwil później posprzątały ją z kelnerką, a następnie poszłyśmy do jej domu, gdzie jeszcze raz opowiedziałam jej całą historię, zapewniłam, że to prawda i zaproponowałam spotkanie z Clarie.
-Dobrze i tak nie mam nic do stracenia. Więc? Kiedy do niej idziemy?
~*~
Wyszłam z domu dziewczyny pełna obaw. Dlaczego tak bardzo zależało mi na tym, żeby prawda wyszła na jaw? A co, jeśli pomyśli, że próbuję ich poróżnić? Przecież to nieprawda, nie tego chciałam. Chciałam być uczciwa i tyle.
Po drodze zadzwoniłam do Nuriego, żeby przeprosić go, że nie zjawiłam się na spotkaniu.
-Nie szkodzi i tak by mnie na nim nie było.
-Jak to?
-Nie dostałaś wiadomości? Trening się przedłużył.
Odetchnęłam z ulgą.
-Czyli co? Widzimy się u mnie wieczorem?
Zastanowił się chwilę.
-Mała zmiana planów. Zapraszam cię, do siebie.
~*~
-Ten pierścionek, na twoim palcu...- zaczęła.
-Tak, to na poważnie.- przerwałam jej. Nie chciałam by wypowiedziała to zdanie do końca, nie miałam wystarczającej siły, by je usłyszeć.
-Nie spodziewałam się tego po tobie- stwierdza- Nigdy nie byłaś tego typu dziewczyną. Na co ci ten pośpiech?
-Przecież nikt nie powiedział, że pobierzemy się za kilka dni.- zauważyłam z ulgą, bo dopiero teraz to do mnie dotarło- Przypuszczam, że poczekamy jeszcze parę lat.
-Przez te parę lat wszystko może się zmienić. A co jeśli się rozstaniecie? Jesteś strasznie kłótliwa.
Zignorowałam ostatnie wypowiedziane przez nią zdanie.
-Tym lepiej. Jeśli tak się stanie, przynajmniej nie będę musiała wydawać pieniędzy na rozwód.
Posłała w moim kierunku blady uśmiech i usiadła na ławce. Dominika pojawiła się po kilku minutach i wtedy Clarie rozpoczęła swoją opowieść. Obserwowałam twarz brunetki, z każdą chwilą pojawiało się na niej większe niedowierzanie.
-Dlaczego chcecie nas skłócić?- wypaliła nagle- Dobrze nam razem.
-Nie chcę was skłócić- odpowiedziałam szybko- Zresztą mówiłam to już wczoraj.
Clarie milczała.
-A ja może nawet chcę. - stwierdza. W jej głosie słyszałam pewność- Ale nie dlatego, że jestem wredna, po prostu nie chcę być sama. Wydawało mi się, że się w sobie zakochaliśmy.
Dominika pokręciła głową z dezaprobatą i wstała.
-Nie chce mi się was słuchać, to powoli robi się żałosne.
Odeszła na kilka kroków, a Clarie od razu zerwała się za nią. Zostałam na swoim miejscu, nie chcąc wcinać się im w rozmowę. Zerknęłam na telefon. Trzy nieodebrane połączenia, wszystkie od Nuriego. Poczułam palące wyrzuty sumienia. Korzystając z okazji, że przyjaciółki nie ma i nikt tam nie przeszkodzi, od razu oddzwoniłam.
-Halo?- usłyszałam w słuchawce. Nie był to jednak głos Sahina, a jakiejś kobiety.
-Nuri?
-Nie. Przepraszam, z kim mam przyjemność?
Siedziałam wpatrzona w drzewo przed sobą i zupełnie nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć.
-Halo? Jest tam pani?
-Alex.- wykrztusiłam, czując, że dławię się powietrzem- Czy mogłaby dać mi go pani do telefonu?
-Niestety, w tym momencie nie jest to możliwe.- jej głos się zmienił. Ciężko było mi jedynie powiedzieć, czy na bardziej życzliwy, czy może bardziej oschły. Każde słowo brzmiało inaczej- Czy mam coś przekazać?
-Jeśli to nie kłopot, proszę mu przekazać, żeby oddzwonił.
-Nie ma problemu. Do widzenia.
Rozłączyłam się i wrzuciłam telefon do torebki. Odmaszerowałam zanim Clarie zdążyła wrócić, niewiele mnie obchodziło co miała mi do powiedzenia. Emocje tak we mnie buzowały, że zapomniałam jak się nazywam. Wiedziałam jedno: jakaś kobieta odebrała telefon mojego narzeczonego. I obiecałam sobie, że dowiem się, co to za kobieta.