-Bo ja się nie poddaje- Iggie wtargała do salonu tablicę na kółkach. Wzięła do ręki mazak i zaczęła coś szybko kreślić.
-Naprawdę myślisz, że coś z tego zrozumiemy?- nawet Clarie wydawała się być sceptycznie nastawiona do tego wszystkiego- Już tak długo to ciągniemy, bez rezultatu. Odpuśćmy sobie.
Iggie odsłoniła tablicę, na której widniał schematyczny rysunek przyjęcia, organizowanego dla Dominiki.
-Ja się nie poddaje.
-Poddanie się nie jest porażką.
-Zazwyczaj jest- zauważyłam.
-To nie jest zwyczajny przypadek- Clarie podała jej kubek z kawą- Pożegnajmy ją z honorem. Zorganizujmy przyjęcie, życzmy szczęścia i skończmy.
Iggie chwile milczała, ale gdy odpowiedziała jej ton był zimny, pewny siebie i nieznoszący sprzeciwu.
-Ja. Się. Nie. Poddaję.
Wyszła z mieszkania, głośno trzaskając drzwiami. Przeczesałam palcami włosy.
-Uparta jak osioł.
-Jak oślica- przyjaciółka pokazała mi język i wyjechała z tablicą z salonu. Otaczają mnie idioci pomyślałam, ciesząc się jednak w duchu, że przynajmniej moi znajomi są optymistyczni.
~*~
-Alex, musimy porozmawiać.
Na dźwięk lodowatego głosu szefowej, spięłam wszystkie mięśnie, zupełnie jakby w gotowości do ataku. Ruszyłam za nią do prywatnego gabinetu i tam zasiadłam na skórzanym fotelu, który nieprzyjemnie zgrzytał przy najdrobniejszym ruchu.
-Ostatnio, dość... Długo cie nie było- zauważyła, z cynicznym uśmieszkiem, którego tak bardzo nienawidziłam- Potraktować to jako urlop, l4 czy może wagarowanie?
-Urlop- poprosiłam, już wstając do wyjścia, gdy kobieta wyjęła z szuflady dokument i podała mi go. Wystarczył jeden rzut oka, by wiedzieć co się święci.
-Dziękujemy pani za współpracę- podała mi długopis- Ale nie jest nam już pani potrzebna.
~*~
Tak zdenerwowana, nie byłam od... Jakiegoś tygodnia.
-Sprawiedliwość do cholery- warknęłam pod nosem.
Najbardziej bolała mnie urażona godność. Sama chciałam odejść, szykowałam wypowiedzenie. Ubiegli mnie. Oznaczało to kiepską opinię w papierach, czyli problem ze znalezieniem nowej pracy. W drodze do mieszkania, którego nie miałam teraz z czego opłacać, zadzwonił do mnie Nuri. Widząc jego numer na wyświetlaczu, ucieszyłam się, wierząc, że może ten dzień nie jest taki zły. Słysząc jednak jego słowa:
-Musimy porozmawiać
Wiedziałam, że dzisiaj, zdecydowanie nie jest mój dzień.
alex zwolniona ale mi przykro:((((((((((((((((
OdpowiedzUsuńkc alex:(((((((((((((((((